Colmar

MałaWenecja

Słyszeliście o Colmar? Przyznaję się, że ja dowiedziałam się o tym miasteczku całkiem niedawno, kiedy znalazłam je na liście najbardziej romantycznych miejsc w Europie ;-). Ponieważ było to jedynie miasto z listy, o którym wcześniej nie słyszałam, postanowiłam, że kiedyś tam pojadę. Okazja nadarzyła się w ostatnią sobotę.

Wyjazd był dość spontaniczny więc nie mieliśmy żadnego planu. Po wyjściu z dworca skierowaliśmy się do punktu informacyjnego gdzie dostaliśmy mapę z wyznaczoną trasą zwiedzania. Aby sobie ułatwić zadanie staraliśmy się jej trzymać, z niewielkimi odstępstwami. Całe przejście zajmuje mniej więcej godzinę- dwie, nie licząc wejść do kościołów czy muzeum.  My nie wchodziliśmy do żadnego tak więc trudno mi cokolwiek polecić.

SONY DSC

SONY DSC

Colmar opuściliśmy z pewnym niedosytem, zabrakło ładnej pogody i małej klimatycznej kawiarni, obok której nie można by było przejść obojętnym. Chyba właśnie tego mi brakowało najbardziej. Jadąc tam marzyłam właśnie o takim miejscu, w stylu paryskim, ze świeżym croissantem i unoszącym się aromatem kawy (choć ja kawy nie piję 😉 ). Opuściliśmy Colmar wiedząc, że musimy jeszcze tam wrócić, ale latem, z nadzieją, iż tym razem znajdziemy właśnie taką kawiarnię.

_DSC1191_N

Praktycznie wskazówki.

Dojazd pociągiem z Bazylei zajmuje około 50 minut.

Jeśli wybieracie się w weekend warto kupić bilet grupowy. Jest on dostępny w automacie przy wejściu na peron francuski. Za bilet dniowy do maksimum 5 osób zapłacimy 22,90 Euro. Warto mieć ze sobą monety, gdyż automat nie przyjmuje banknotów. W teorii jest możliwość zapłacenia kartą płatniczą, jednak nasze wszystkie karty płatnicze były po kolei odrzucane,  i skończyło się ‘połknięciem’ jednej z nich przez maszynę.

Więcej informacji na temat biletów po Alzacji znajdziecie tutaj: http://www.vialsace.eu/en/alsa-24h-and-groupe-journee/1002#

Dla porównania- kupując bilet w kasie szwajcarskiej zapłacimy 32 CHF za osobę, tak więc jest spora różnica w cenie.

 

Julita

 

Advertisements